Minął rok od wycięcia gada. Cały rok, a wydaje się, że to było wczoraj. Kolejna kontrola zaliczona pozytywnie. Cieszę się z bieżącej chwili. Zmiany wykryte trzy miesiące temu powoli się wchłaniają, tkanka się regeneruje. Skutki uboczne kuracji od czasu do czasu dają o sobie znać, ale która z przechodzących agresywne leczenie tego nie ma?
Żeby nie było tak różowo, złapałam półpaśca. Paskudztwo jakich mało, trafiło mi się z efektem łupiących pleców i nogi, hmm, musi być ciekawie. Powoli mija, mam nadzieję, że na święta wreszcie wyjdę z domu. Dobrze, że miesiąc temu zdążyłam uszyć kilka świątecznych poduszek. Zdjęcia kiepskie, aparat odmawia posłuszeństwa, komputer też, oczy jakieś "ślepawe".
Las mi "wyrósł".
Zmajstrowałam też mały stroik z szytych choinek.
Zimowa czapa - wreszcie dla mnie!
12 lat temu
Myślałam przy okazji wtorkowej imprezy o Twojej rocznicy... Szybko zleciało, prawda? Cudne poduszki i obłędny las są najlepszym dowodem, że wróciłaś :D
OdpowiedzUsuńUdało Ci się i to jest najważniesze. Mnie też raduje to , że wróciłaś i pokazujesz swoje śliczne prace. Nie wiem, czym się w pierwszej kolejności zachwycać, czy poduszkami , czy choinkami. Piękne wszystko :)
OdpowiedzUsuńDzięki, że się odezwałaś:) Cieszę się, że u Ciebie dobrze, wiele razy o Tobie myślałam. Ja też mam kłopoty ze zdrowiem, właśnie aktualnie jeżdżę do Lublina co dwa tygodnie a ostatnio co cztery... Trzymaj się dobrze, półpasiec niemiły, ale do przeżycia. Też miałam , oczny mi się trafił:(
OdpowiedzUsuńPoduszki piekne ale jeszcze piękniejsze jest to że pierwsza rocznicę możesz zaliczyć do udanych! dużo zdrowia i rozwiązania już wszystkich problemów!!
OdpowiedzUsuńZgadzam się z dziewczynami: poduszki są śliczne! Ale oczywiście najważniejsza jest pozytywnie "zaliczona" rocznica:) trzymam kciuki nadal:)
OdpowiedzUsuńpodusie są śliczne!! i zdrowia życzę!!
OdpowiedzUsuńtrzymam kciuki, moja siostra ma ten sam "kłopot" z tym że jedną stronę straciła na zawsze :(
OdpowiedzUsuńpodusie super, ja się w szyciu dopiero wprawiam :) będę podglądać